Tymczasowo aresztowany ma prawo do widzeń zarówno z członkami rodziny, obrońcą, jak i innymi osobami (z osobą najbliższą co najmniej raz w miesiącu). Są tu jednak pewne ograniczenia. Przede wszystkim należy uzyskać na widzenie zgodę organu, do którego dyspozycji tymczasowo pozostaje aresztowany. W tym celu należy złożyć
Przebieg widzenia: - widzenie odbywało się będzie wyłącznie w ustalonych wcześniej godzinach; - widzenie trwa 60 minut; -widzenia udzielane są zgodnie z limitem określonym w art. 90 pkt 6, art. 91 pkt 8 i art. 92 pkt 10 kkw; - widzenia realizowane są zgodnie z art. 105a §1 oraz art. 88b §1 pkt. 8 i 9 KKW.
Zgłoszenia na widzenia dokonywane są telefonicznie, najpóźniej w dniu poprzedzającym widzenie, pod numerem telefonu: 48 613 59 21, w dni robocze, w godzinach 9.00 - 12.00. Zapisy dokonywane są zgodnie z kolejnością zgłoszeń. W przypadku spóźnienia się osób odwiedzających na widzenie, Dyrektor podejmuje decyzję o zasadach i
Białoruś: resztowano kapłana, który jako pierwszy odprawił Mszę św. w Katyniu. Ks. Henryk Okołotowicz, białoruski kapłan pochodzenia polskiego, został uwięziony przez reżim Łukaszenki 17 listopada br. Grozi mu od 7 do 15 lat więzienia. Był pierwszym kapłanem, który odprawił Mszę świętą, w miejscu śmierci polskich
W dni pozostałe korzystamy z misek na celi. Każda ma własny opracowany sposób. 😊. A więc czy to piątek, świątek czy niedziela – wszystko wygląda prawie tak samo. W oknach kraty i pleksa, przez którą nie widać światła, zamknięte przez 23 godziny na dobę w 5-osobowej celi.Czuć brak wolności, czuć te mury.
Tłumaczenie hasła "areszt śledczy" na angielski. custody, detention centre, detention ward to najczęstsze tłumaczenia "areszt śledczy" na angielski. Przykładowe przetłumaczone zdanie: Prawie jedna czwarta z nich przebywa w areszcie śledczym bez wyroku. ↔ Almost a quarter of women in prison are on remand, not convicted of any offence.
. Dla RPO sprawa śmierci Agnieszki Pysz w areszcie śledczym jest jedną z ważniejszych w tym roku – powiedział rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar na konferencji prasowej po tym, jak opisał tę sprawę. RPO podziękował za to redakcji Onetu. Sprawę śmierci Agnieszki Pysz RPO dr Adam Bodnar, jego zastępczyni dr Hanna Machińska oraz dwoje ekspertów BRPO – dr Ewa Dawidziuk i dr Marcin Mazur – przedstawili na konferencji prasowej 2 października. Agnieszka Pysz zmarła 7 czerwca 2017 r. w Areszcie Śledczym Warszawa-Grochów. Miała 38 lat. - O wadze tej sprawy świadczy to, że mówiłem o niej 20 lipca podczas debaty sejmowej o sądownictwie. Pytałem wtedy, czy po proponowanych przez rządzących zmianach „matka dziewczyny zmarłej w areszcie ze względu na zaniedbania służby więziennej będzie mogła liczyć na sprawiedliwość i osądzenie winnych, jeśli sprawa będzie mogła nieść konsekwencje dla osób odpowiedzialnych za więziennictwo?” – przypomniał Adam Bodnar. Rzecznik Praw Obywatelskich dostaje rocznie 10 tys. zgłoszeń od osób pozbawionych wolności. Zajmuje się tymi, które budzą wątpliwości. Ma prawo przeprowadzić badanie na miejscu, w areszcie czy więzieniu. Sprawa Agnieszki Pysz była taką sprawą. Nie tylko dlatego, że doszło do śmierci człowieka, za którego odpowiedzialność wzięła Rzeczpospolita. Ale także dlatego, że państwo nie dokładało należytej staranności w wyjaśnieniu sprawy. Sprawa śmierci Zbigniewa Dzieciaka – 2001 r. 9 grudnia 2008 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka po raz pierwszy uznał Polskę za winną naruszenia prawa od życia (art. 2 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka). Chodziło o sprawę Zbigniewa Dzieciaka, który zmarł w areszcie śledczym w 2001 r. po tym, jak nie zapewniono mu odpowiedniej pomocy lekarskiej. Trybunał orzekł wtedy, że państwo polskie nie tylko przyczyniło się do śmierci Zbigniewa Dzieciaka, ale też nieefektywnie tę sprawę wyjaśniało. – Od czasu tego wyroku we wszystkich podobnych sprawach powinna się nam zapalać czerwona lampka – przypomniała na konferencji prasowej zastępczyni RPO Hanna Machińska. Drugą sprawą, która powinna dać do myślenia, jest sprawa Claudiu Crulica, obywatela Rumunii, który w 2008 r. zmarł w polskim areszcie śledczym w Krakowie. To wtedy, po interwencji ówczesnego RPO Janusza Kochanowskiego, Służba Więzienna zaczęła przesyłać Rzecznikowi cotygodniowe wykazy „zdarzeń nadzwyczajnych” po to, by takie wypadki nie uszły niczyjej uwadze. Dobre sprawdzenie takiej sprawy zwiększa bowiem szansę, że nieszczęście się nie powtórzy. Sprawa śmierci Agnieszki Pysz – 2017 r. Niestety, dziewięć lat później, w sprawie Agnieszki Pysz „wykaz zdarzeń nadzwyczajnych” nie zadziałał. Informacja, którą Służba Więzienna przesłała rutynowo RPO, była tak ogólna i lakoniczna, że mogłaby ujść uwadze (w wykazie napisano tylko, że doszło do zasłabnięcia i zgonu – nie podano wieku osadzonej, a już sam fakt, że w areszcie umiera nagle osoba 38-letnia, kazałby rzecz potraktować uważniej). Rzecznik Praw Obywatelskich nie ogranicza się jednak do sygnałów oficjalnych. Jak zwróciła na konferencji uwagę dr Ewa Dawidziuk, dyrektorka Zespołu Wykonywania Kar w BRPO, Rzecznik dostaje też zgłoszenia od samych osadzonych, ich rodzin, znajomych, także od posłów i senatorów. To są dodatkowe, niezależne źródła informacji, które lepiej pozwalają ocenić sytuację. Zespół ekspertów BRPO analizuje te zgłoszenia i opierając się na wieloletnim doświadczeniu wybiera sprawy, którymi trzeba się zająć – sprawdzić dokumentację, albo zbadać rzecz na miejscu. I tak się stało w sprawie śmierci Agnieszki Pysz. 4 lipca 2017 r., tydzień po tym, jak Dyrektor Aresztu Śledczego Warszawa-Grochów zatwierdził sprawozdanie z „Czynności wyjaśniających…” sprawę śmierci Agnieszki Pysz (wynikało z nich, że nie ma powodu do dalszego badania sprawy), poseł Michał Szczerba przyniósł Rzecznikowi list od kobiet, które mieszkały w jednej cel z panią Pysz. Ich relacja kazała Rzecznikowi podjąć sprawę. I sprawdzić rzecz na miejscu Od 5 lipca przez cztery dni pracownicy BRPO sprawdzali fakty w areszcie na Grochowie: przejrzeli notatki, ale też porozmawiali z funkcjonariuszami i współosadzonymi („Sprawozdanie z czynności…” powstało bez takich rozmów), sprawdzili monitoring (ustalili, że zachowany monitoring dotyczy ostatnich godzin życia Agnieszki Pysz, nagrania z dni wcześniejszych, kiedy osadzona miała skarżyć się na pogarszający stan zdrowia i przestawała chodzić, nie ma - nie zostały zabezpieczone, a w kolejnych dniach uległy rutynowemu skasowaniu). Na podstawie samych notatek Dyrektor Aresztu zaakceptował wniosek „Sprawozdania z czynności…”, że Agnieszka Pysz nie wykazywała objawów chorobowych - po prostu nagle zmarła. Tymczasem informacje zbierane przez ekspertów BRPO temu przeczą. Jak relacjonował dziennikarzom dr Marcin Mazur, wicedyrektor Zespołu Wykonywania Kar, który badał sprawę na miejscu w areszcie, i funkcjonariusze i współosadzone przyznawali, że zdrowie kobiety pogarszało się. Jednocześnie pracownicy BRPO z Wrocławia sprawdzili, co się działo z Agnieszką Pysz, kiedy kilka tygodni wcześniej przebywała w zakładzie karnym we Wrocławiu. – Tę sprawę staraliśmy się wyjaśnić dogłębnie. Z naszych ustaleń wynikało jednak, że we Wrocławiu nic złego się nie działo jeszcze– wyjaśniał na konferencji prasowej RPO Adam Bodnar. 17 lipca RPO zawiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa. Pięć dni wcześniej, a więc już w czasie kontroli RPO na Grochowie, Dyrektor Okręgowy Służby Więziennej stwierdził oficjalnie, że sprawa śmierci Agnieszki Pysz zaczyna budzić jego wątpliwości: „Sprawozdanie z czynności” wymaga uzupełnienia, więc – jak poinformował RPO – zwrócił się o dodatkowe dokumenty. Jednak dopiero RPO zwrócił uwagę, że osobą, która odpowiadała za przygotowanie „Sprawozdanie z czynności…” (zaakceptowane później przez Dyrektora Aresztu i przekazane do Dyrekcji Okręgowej SW), jest nie kto inny ale Kierownik Ambulatorium, a więc osoba, która miała wpływ na to, jaką pomoc lekarską dostała osadzona. Kierownik Ambulatorium powinien być więc z badania sprawy wyłączony - a nie prowadzić czynności wyjaśniające. Kolejną rzeczą – jak wyjaśnił dr Mazur – która zaniepokoiła pracowników BRPO, była informacja Służby Więziennej, że nie dysponowała adresem matki Agnieszki Pysz, więc nie mogła jej zawiadomić o śmierci córki (matka dowiedziała się o tym, kiedy przyszła na widzenie). Już wiadomo, że to nieprawda – dane matki Agnieszki Pysz są w czyli wewnętrznym systemie informatyczny o osadzonych. Wszystkie te ustalenia wskazywały na to, że sprawa jest bardzo poważna – nie jest wykluczone, że mechanizmy systemowe, które ujawniła sprawa Dzieciak przeciw Polsce, nadal działają. 20 lipca – w Sejmie, w czasie debaty o sądownictwie, przy pełnej sali sejmowej - RPO Adam Bodnar mówi o sprawie Agnieszki Pysz, choć bez szczegółów (to jeden z przykładów, jakie podaje na to, że obywatelom potrzebne są sądy niezawisłe od władzy wykonawczej). Prokuratura i Służba Więzienna wiedzą już, o kim mowa. Prokuratura podjęła już sprawę nieumyślnego spowodowania śmierci Agnieszki Pysz (czyn z art. 155 Trzy tygodnie później Służba Więzienna konkluduje swoje działania i także zawiadamia prokuraturę. 11 września RPO wysyła do Dyrekcji Generalnej SW (i upublicznia) wystąpienie, w którym pokazuje że sposób zawiadamiania o zdarzeniach nadzwyczajnych w jednostkach penitencjarnych nie spełnia swej roli. Opisuje też inne nieprawidłowości, powołując się przy tym na sprawę p. Agnieszki Pysz. Podaje też przykłady innych spraw, którymi się zajmuje (patrz załącznik pod tekstem).
Większość osób zapewne ciekawi, jak to wszystko wygląda od wewnątrz, czyli jak wygląda nasz dzień w zakładzie karnym. Zacznę od początku. teoretycznie jest pobudka. Piszę teoretycznie, bo wcale mnie to nie budzi, gdyż polega to jedynie na tym, że zapala się światło. Tak więc ja przykrywam się kocem na głowę i łapię te ostatnie 45 minut snu. Kiedy słyszę, że apel jest już blisko mojej celi, wtedy zaczyna się wyścig z czasem. Wyskakuję z łóżka, jakby ktoś mnie wrzątkiem oblał. Szybko szukam spodni. Często mi się nie udaje ich znaleźć, za co zostaję ukarana, że staję w piżamie do apelu. Po nieszczęsnym apelu zdarza się, że idę jeszcze spać do śniadania, czyli do Ostatnio jednak jest to rzadko, gdyż mieszkam w jednej celi z Poli. Ona jest rannym ptaszkiem. Od rana zagaduje, robi kawę, po czym krzyczy, że mamy wstawać, bo nam kawa wystygnie. No i ogólnie nie ma już szans na krótką drzemkę przy Poli :). Tak więc siadamy i rozpoczynamy dzień od kawy i rozmów. Pomimo że przebywamy ze sobą wszystkie pięć przez 24 godziny na dobę, to zawsze mamy jakiś temat do rozmów przy kawie. Jak przyjeżdża śniadanko, oczywiście nigdy nie wiemy, co na nie dostaniemy, zawsze jest ciekawość, co dziś zaserwuje nam szef kuchni. Kiedy już wypijamy kawkę i odbierzemy śniadanie, wtedy zaczyna się mycie. Oczywiście nie posiadamy w celi prysznica, tak więc pozostaje nam poranna toaleta w misce. Dodam tu, że jest nas pięć na celi i czas operacyjny to 30 minut na mycie, gdyż tyle nam przysługuje ciepłej wody. Kto nie zdąży, musi gotować sobie wodę czajnikiem. Po porannej toalecie od zaczynają się spacery. Chodzimy na nie na godzinę dziennie. Oczywiście spacerniak nie wygląda jak aleja spacerowa w parku, tylko jak katakumba, bo tam też jesteśmy zamknięte. Czasami jest to jedyna możliwość do spotkania się z dziewczynami z innych cel, bo dodam że siedzę zamknięta 23 godziny na dobę i właśnie to jedną godziną poza celą jest spacer. Czasami są to dwie godziny, bo jeszcze mamy dwa razy w tygodniu wyjście na świetlicę, też na godzinę. Możemy wtedy pograć w pingponga, piłkarzyki lub nawet poćwiczyć, wymienić książki. Oczywiście najważniejszym moim wyjściem dwa razy w tygodniu jest wyjście na zajęcia. Są to wtorki i czwartki. Wtedy właśnie przychodzą dziewczyny z Fundacji „Dom Kultury” i mamy możliwość dać teksty na bloga i dostajemy odpisy. Wtedy jest full wypas – dwie godziny poza celą. W pozostałe dni po spacerku czekamy na obiad. Nie ukrywam, że lubię w więzieniu wiecznie na coś czekać, czas mi wówczas szybciej płynie. Więc tak w oczekiwaniu na obiad robię różne rzeczy. Na przykład środowe i niedzielne przedpołudnia zazwyczaj są poświęcone na pranie, bo w te dni mamy cały dzień ciepła wodę. Dodam, że nie mamy oczywiście pralki. Wszystko pierzemy ręcznie. Te dwa dni w tygodniu są prawie jak święta. Możemy wtedy korzystać z prysznica przez 7 minut. To trochę trudne, ale jak się człowiek wprawi, to się udaje wykąpać w siedem minut. W pozostałe dni, kiedy nie ma łaźni, zazwyczaj gramy w karty lub każda się czymś osobno zajmuje. Ja na przykład czytam książkę. Po obiadku czas na sjestę i oczywiści czekamy na kolację. Po sjeście zazwyczaj piję kawę i jak otrzymam list przy obiedzie, to go czytam. Niestety, jest to czymś wyjątkowym. Na wolności ludzie nie piszą już zazwyczaj listów, tylko smsy, mejle, a tu to jest nieraz jedyny nasz kontakt ze światem. List od bliskiej osoby jest dla mnie czymś cudownym i czytam go po kilka razy. Jednak wiadomo, nie codziennie otrzymuje się listy, tak więc popołudnia spędzam na rozmowach lub czytaniu książek. O godzinie jest kolacja. Po kolacji, tak mniej więcej koło jest czas na wieczorną toaletę, czyli powtórka tego, co rano. O godzinie jest apel wieczorny i wtedy już do rana nikt nie otwiera celi. Tylko w szczególnych wypadkach, jak komuś się coś dzieje. Po apelu wieczornym, jak jest telewizor na celi, to oglądamy jakiś film. Jak nie ma, to pozostaje gra w karty i czytanie książek. O godzinie zaczyna się cisza nocna, gaśnie światło i wtedy mam czas, żeby spokojnie w ciszy pomyśleć sobie o domu i innych sprawach, często pomarzyć i wyciszyć się. Zasypiam, i znowu, aby do siódmej pospać. Może trochę Wam przybliżyłam, jak to tu wygląda. Najważniejsze, to ułożyć sobie swój plan dnia i tak sobie żyć według niego. Wówczas nie ma czasu na nudę. Siedzimy w pięć na celi. Mamy dwa łóżka piętrowe, jedno pojedyncze, stół i pięć krzeseł. Każda ma tak zwaną swoją kuwetę, w której trzymamy swój dobytek, ubrania i „higienę”. Możemy mieć dwie podkoszulki i jedną bluzę,dwie pary spodni i bieliznę. Jedną piżamę, dwie pary butów i kurtkę. Ubrania możemy wymieniać raz na kwartał. Wtedy idziemy do magazynu odzieżowego i robimy wymianę na inny zestaw odzieży. Oczywiście są to ubrania przysyłane z domu. Na co dzień przy każdym wyjściu z celi musimy być ubrane w mundurek. We własnej odzieży możemy się poruszać jedynie w celi. Zapomniałam jeszcze napisać o najważniejszym przywileju, jaki nam tu przysługuje. Mianowicie są to widzenia z rodziną dwa razy w miesiącu po godzinie. Wtedy to jest dopiero święto. Szykowanie się na takie widzenie zaczyna się od rana. Trzeba ładnie się uczesać, umalować. Normalnie wtedy się czuję, jakbym do teatru szła ;). Tylko ta godzina mija tak szybko…. I znowu jest smutek i żal i oczekiwanie na następne widzenie. Oczywiście mamy jeszcze możliwość dzwonienia. Wygląda to tak, że na korytarzu są dwie budki telefoniczne i mamy 10 minut rozmowy przez telefon od poniedziałku do piątku. W soboty i niedziele nie mamy telefonów. Często jest tak, że tyle się chce jeszcze powiedzieć przez telefon, a tu niestety koniec. Myślę, że chyba już wszystko opisałam. Jeśli któryś z Czytaczy chce się jeszcze czegoś dowiedzieć, niech zapyta, na pewno odpiszę. Magda
Kraków. W areszcie śledczym oraz zakładzie karnym w Nowej Hucie zostały przywrócone widzenia. Wyjątkiem są tzw. intymniaki czy mokre widzenia. Podczas tego typu spotkań więźniowie mogli pobyć ze swoimi drugimi połówkami sam na sam. Na takie widzenia osadzeni musieli zapracować. Z powodu pandemii koronawirusa nadal są jednak - Do Londynu tylko po kwarantannieZ powodu pandemii koronawirusa od 17 marca br. widzenia w standardowej formie zostały wstrzymane we wszystkich polskich więzieniach. Osadzeni nie mogli się spotkać z bliskimi również w krakowskim areszcie śledczym oraz zakładzie karnym w Nowej Hucie. Więźniowie mogli kontaktować się ze swoimi rodzinami za pomocą komunikatora Skype. Od jakiegoś czasu widzenia zostały wznowione. Obowiązują jednak rygorystyczne podkreśla kpt. Anna Czajczyk, rzecznik prasowy Służby Więziennej w Krakowie, w trosce o zdrowie funkcjonariuszy, osadzonych i ich rodzin, widzenia realizowane są z zachowaniem zasad sanitarnych oraz dystansu Wprowadzono ograniczenia w postaci udzielania osadzonemu tylko jednego widzenia w miesiącu (za wyjątkiem widzeń z obrońcą lub pełnomocnikiem będącym adwokatem lub radcą prawnym), trwającego maksimum 60 minut i z udziałem tylko jednej osoby odwiedzającej, przy zachowaniu reżimu sanitarnego i zakazu kontaktu fizycznego - podkreśla kpt. że osoby, udające się na widzenie, zobowiązane są posiadać maseczkę lub przyłbice lub inne środki ochronne do zakrywania ust i więźniów szczególnie istotny jest zakaz kontaktu fizycznego, bowiem w związku z nim do odwołania zawieszono też tzw. intymniaki, znane również jako "mokre widzenia".Skandaliczne zachowanie! Nagi mężczyzna "spacerował" koło krakowskiej szkoły [+18]Tego typu spotkania stanowiły dla więźniów nagrodę. Jak informuje były dla więźniów zachętą do poprawy zachowania. W zamian za to osadzeni mogli spędzić z bliską osobą czas w oddzielnym pomieszczeniu bez obecności osoby nawet specjalne sale do takich widzeń, które przypominają zwykły, skromnie urządzony pokój. Jest w nich stół, krzesła, tapczan, a także naczynia i czajnik, by móc w nieco przyjemniejszych warunkach wypić herbatę z bliską osadzonych "intymniaki" stanowiły jedyną okazję do fizycznego zbliżenia z partnerem czy partnerką, dlatego zyskały też miano "widzeń małżeńskich". Jak informuje w takich pokojach nie ma zamontowanych muszą jeszcze poczekać na powrót tzw. intymniaków. - Z uwagi na zagrożenie epidemiologiczne aktualnie zezwolenie na widzenie w oddzielnym pomieszczeniu, bez osoby dozorującej są wstrzymane w krakowskich jednostkach. Możliwość realizowania widzeń w standardowy sposób uzależniona jest od sytuacji epidemicznej w kraju - podkreśla kpt. antysmogowe - warto je mieć w swoim domu! Jak wyglądały mieszkania w PRL? Zobacz archiwalne zdjęciaKoronawirus w Polsce [DANE, MAPY, WYKRESY]Kinga Duda niczym Ivanka Trump. MEMY o córce prezydentaSpowiedź "Miśka". 10 szokujących fragmentów zeznań byłego lidera gangu kiboli WisłyLuksus po krakosku. TOP 15 najdroższych mieszkańPolecane ofertyMateriały promocyjne partnera
W areszcie śledczym w Krakowie-Podgórzu przygotowania do Świąt Wielkanocnych rozpoczynają się co najmniej kilka dni wcześniej. Tegoroczne święta poprzedziła wyjątkowa droga krzyżowa, w której uczestniczyli zarówno więźniowie, jak i ich rodziny. Na całej trasie dzielił ich więzienny mur. Osadzeni nie mogą pójść na zwykłe zakupy, czy wyjść do Kościoła. Mimo to, starają się zrobić wszystko, aby ten czas był jak wyjątkowy. Jest spowiedź, liturgia Triduum Paschalnego. - Przygotowujemy koszyczki. Ksiądz zawsze chodzi po celach. Jeżeli cela chce przyjąć księdza, to przyjmuje i odbywa się święcenie posiłków. Jesteśmy tutaj, ale myślami jesteśmy w święta przy swoich bliskich. Tutaj jesteśmy tylko ciałem. Duchowo jesteśmy przy rodzinach - mówi Marcin, który w areszcie jest od trzech lat. Świąteczne widzenia są dłuższe i bardziej emocjonalne. - Łzy się cisną do oczu. Jest bardzo duży smutek - przyznaje Marcin. Ważnym miejscem w areszcie jest... kaplica. - Wbrew pozorom to miejsce jest cały czas żywe. U nas życie duchowe jest pozytywnie nakręcane przez naszego ojca Andrzeja - mówi por. Stanisław Parszywka, rzecznik prasowy Aresztu Śledczego w Krakowie-Podgórzu. W Niedzielę Wielkanocną w areszcie odbywają się trzy Msze. - Na jedną, główną, przychodzą osoby skazane. Dwie pozostałe są dla osób tymczasowo aresztowanych, które ze względu na różne formalne wymogi nie mogą być razem na jednej Mszy - mówi por. Parszywka. Czego sobie życzą osadzeni? - Przede wszystkim wolności i dobrej drogi życia. Żeby nie wkroczyć z powrotem na tę złą drogę. Żeby dawać sobie radę i nie trafić do tego miejsca, gdzie się było wcześniej - mówi Piotrek, który w areszcie jest od 2015 roku, a na wolność wyjdzie w 2018. Areszt odwiedziła Ewa Sas, reporterka Radia ESKA:
Data aktualizacji: 27 września 2021 Witrektomia oka to operacja likwidująca problemy medyczne siatkówki. Dzięki temu zabiegowi przywracane jest prawidłowe położenie siatkówki i właściwe widzenie. Bardzo często lekarze nazywają ten zabieg „operacją ostatniej szansy”. Na czym polega i jak przebiega okres rekonwalescencji? Wiele osób dotykają poważne choroby oczu. Niektóre z nich są tak groźne, że mogą doprowadzić nawet do utraty wzroku. Zadaniem witrektomii jest przede wszystkim przywrócenie prawidłowego funkcjonowania siatkówce. To bardzo ważna część oka, która umożliwia widzenie i jest dość mocno wrażliwa na światło. Choroby siatkówki to jedna z ważniejszych części okulistyki. Szybka diagnoza i skuteczne leczenie to gwarancja właściwego zapobiegania uszkodzeniom siatkówki czy nawet ślepocie. Temu celowi służy właśnie zabieg witrektomii. Co to jest witrektomia? Witrektomia oka to rodzaj mikrochirurgicznego zabiegu, który leczy schorzenia siatkówki i ciała szklistego. Ta operacja ma na celu: stabilizację prawidłowego funkcjonowania siatkówki, poprawę prawidłowego funkcjonowania siatkówki, przywrócenie prawidłowego funkcjonowania siatkówki. Witrektomia jest przeprowadzana w tylnej części oka i polega na usunięciu patologicznych zmian oraz naprawy struktur siatkówki. Siatkówka jest tym elementem oka, który odbiera bodźce wzrokowe. Każde zaburzenie tego procesu skutkuje natychmiastowym pogorszeniem widzenia. Niekiedy negatywne zmiany chorobowe w obrębie siatkówki skutkują nawet utratą wzroku. Witrektomia to bardzo często dla pacjenta jedyna szansa na uratowanie możliwości widzenia. Wskazania do witrektomii oka W jakich sytuacjach powinna być bezwzględnie przeprowadzona witrektomia? Oto wskazania do tego zabiegu: odwarstwienie siatkówki, niedrożność naczyń siatkówki, otwory w siatkówce, także w jej plamce, krwotoki pod siatkówką, wylew krwi do wnętrza oka (jako następstwo innych chorób ogólnoustrojowych), błony na siatkówce i pod siatkówką, urazy gałki ocznej, retinopatia cukrzycowa, powikłania po wcześniejszych zabiegach w obrębie gałki ocznej, stany pourazowe oka, obecność ciała obcego w oku, jaskra neowaskularna. Bardzo często witrektomia jest alternatywną metodą leczenia dla niektórych schorzeń. Jest wtedy znacznie tańsza, ale przede wszystkim szybciej wywołuje pozytywne rezultaty. Chodzi tutaj przede wszystkim o leczenie cukrzycowego obrzęku plamki, obrzęku plamki w przebiegu zakrzepu czy innych problemów z centralną siatkówką. Pewne choroby oka należy leczyć bardzo szybko, zaraz po ich wystąpieniu. Tak jest także z odwarstwieniem siatkówki. W tym przypadku czas ma naprawdę ogromne znaczenie. Niektóre choroby można na przykład operować w ciągu kilku miesięcy (jak na przykład błonę nasiatkówkową). Wszystko zależy od stanu oka i ostrości widzenia. Szczegółową diagnozę przeprowadza lekarz okulista, który decyduje o konieczności przeprowadzenia operacji witrektomii. Zabieg witrektomii oka Na czym polega operacja witrektomii oka? Każde operowane oko wymaga zupełnie innego sposobu leczenia. Jedyną wspólną cechą jest usunięcie ciała szklistego, które wypełnia każde oko w środku. To umożliwia bowiem dostęp do wszystkich wewnętrznych części oka, czyli do siatkówki i naczyniówki. Czy witrektomia boli?Operacja jest przeprowadzana w znieczuleniu miejscowym, które polega na pozagałkowym wstrzyknięciu środka znieczulającego. Podczas zabiegu chirurg: wykonuje 3 tak zwane linijne wejścia w ścianie gałki ocznej, średnio o długości od 0,5 mm do 1,0 mm, przez te nacięcia wprowadza do oka specjalistyczne narzędzia chirurgiczne, jako pierwsze usuwa ciało szkliste, następnie przystępuje do właściwego zabiegu, w zależności od schorzenia (na przykład zamknięcie otworu w plamce, usunięcie błony nasiatkówkowej, przyłożenie odwarstwionej siatkówki), Po tak wykonanym zabiegu, chirurg w zależności od wskazań medycznych wypełnia gałkę oczną: przefiltrowanym powietrzem, olejem silikonowym, jałowym płynem, gazem rozprężającym. Powyższe działania mają na celu wypełnienie wolnego miejsca po usunięciu ciała szklistego i utrzymaniu właściwego ciśnienia w oku. W niektórych poważniejszych przypadkach zachodzi niekiedy potrzeba usunięcia soczewki i wszczepienia sztucznej. Bardziej skomplikowane zabiegi wymagają powtórzenia, aby uzyskać jak najlepszy efekt medyczny. Powikłania witrektomii Witrektomia, jak większość zabiegów chirurgicznych, obarczona jest pewnym ryzykiem powikłań. Można je podzielić na 2 kategorie. Powikłania mniejszej wagi to: wylew krwi do spojówki, kłucie, łzawienie, szczypanie oka, wyższe ciśnienie w oku. Tego rodzaju skutki uboczne zabiegu chirurgicznego witrektomii pojawiają się dość często, a ich przyczyną jest już sam fakt przeprowadzenia operacji. Nie są one niebezpieczne z punktu medycznego i ustępują już po kilku dniach. Przy wyższym ciśnieniu w oku wystarczy podanie dodatkowych kropli do oka. Powikłania ciężkie to: zaćma wtórna, odwarstwienie siatkówki, krwotoki do oka. Te powikłania nie zdarzają się zbyt często. Lekarze podkreślają, iż witrektomia oka to raczej bezpieczny zabieg. Należy pamiętać, że wcześniejsze zoperowanie oka daje większe szanse na pozytywny wynik operacji. Tym samym ryzyko powikłań jest zdecydowanie mniejsze. Zmiany degeneracyjne w oku zawsze prowadzą do obrzęków czy zniekształceń siatkówki. Im mniejsze zmiany, tym efekt zabiegu zdecydowanie lepszy. Odwarstwienie siatkówki poddane witrektomii w okresie pierwszych kilku dni to raczej pewne odzyskanie 100 proc. widzenia po jej zoperowaniu. I tym samym następuje prawie całkowita minimalizacja powikłań pooperacyjnych. Witrektomia – rekonwalescencja Podstawową zasadą postępowania po operacji witrektomii oka jest całkowite stosowanie się do zaleceń lekarza. Ma to ogromne znaczenie, gdyż oko jest delikatnym narządem i łatwo poddaje się infekcjom. Niewłaściwe postępowanie może zniszczyć pozytywne efekty operacji. Jakie są zalecenia po witrektomii? Bezwzględnie należy przestrzegać kilku określonych zasad: zgodnie z zaleceniami lekarza stosować przez 2 tygodnie krople z antybiotykiem lub krople steroidowe, trzymać głowę w pozycji, zalecanejprzez lekarza, zgłaszać się na wszystkie wyznaczone kontrole, ściśle przestrzegać higieny, aby w żaden sposób nie przedostały się do oka bakterie, ograniczać aktywność zawodową, unikać skupisk ludzi przynajmniej przez 2 tygodnie od zabiegu, unikać wysiłku fizycznego w każdej postaci przez pierwsze miesiące po zabiegu, nie podróżować samolotem, gdy gałka oczna jest wypełniona gazem rozprężającym, nie prowadzić samochodu z uwagi na ograniczone widzenie. Po takim zabiegu wymagana jest od pacjenta szczególna dyscyplina. Wobec różnych pacjentów mogą być różne zalecenia. Należy zrezygnować z kąpieli w basenach czy korzystanie z sauny. Bezpośrednio kilka dni po zabiegu oko może boleć. Warto wtedy zażywać środki przeciwbólowe i przeciwzapalne. Ale tylko lekarz szczegółowo określa zalecenia w stosunku do konkretnego pacjenta. Medycy często podkreślają, iż każde oko wymaga innej rekonwalescencji. Jeżeli po zabiegu witrektomii pojawią się jakiekolwiek objawy zaburzenia widzenia, należy natychmiast skontaktować się z lekarzem specjalistą. Czytaj też: Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny? Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami na temat zdrowia i zdrowego stylu życia, zapraszamy na nasz portal ponownie!
jak wygląda widzenie w areszcie śledczym